Kierunków coraz mniej, bardzo uboga oferta, stagnacja i brak pomysłu na jakąkolwiek zmianę. Taka sytuacja panuje obecnie w bydgoskim Porcie Lotniczym.

Nie wszyscy uważają jednak, że zlikwidowanie połowy połączeń z naszego miasta oznacza katastrofę. Wręcz przeciwnie. Marszałek Hartwich najwyraźniej ma inne zdanie na ten temat. Zachowuje się tak, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku. Takie wrażanie można odnieść po obejrzeniu 8 stycznia w TVP Bydgoszcz programu „Samorządni”. Optymizm przedstawiciela Urzedu Marszałkowskiego, Edwarda Hartwicha, to nic innego, jak próba zrobienia wody z mózgu wszystkim widzom regionalnej telewizji. Czy naprawdę tak trudno rzetelnie przygotować się do rozmowy? Dotyczy to zarówno Marszałka Hartwicha, jak i pozostałych uczestników programu. Żaden z zaproszonych gości nie potrafił merytorycznie odpowiedzieć na zadawane przez prowadzącego pytania. To oznacza tylko jedno – poza mieszkańcami regionu i pasjonatami lotnictwa, nikt inny nie interesuje się Portem Lotniczym w Bydgoszczy. Urzędnikom należy podziękować serdecznie za wszystko. Prezydent Bruski w swojej kampanii wyborczej obiecywał, że lotnisko stanie się priorytetem. Jakie podjął działania w celu poprawy sytuacji w porcie? Do tej pory takich działań nie było, a jeśli się pojawiły, nie były one zauważalne w najmniejszym stopniu.

Do Europy przez Warszawę, w paczce.
Wszyscy pamiętamy, jak kilka tygodni przed ostatnim rejsowym lotem do Warszawy, Edward Hartwich zapewniał, że ciągłość lotów pomiędzy Bydgoszczą a stolicą zostanie utrzymana. Zapomniał dodać, że po wycofaniu się LOTu, na tej trasie będzie latał jedynie samolot pocztowy. Ale słowa przecież dotrzymał, bo paczki i listy latają w dość komfortowych warunkach. Przez kilka dni po wycofaniu się LOTu z naszego miasta, na tablicy odlotów Lotniska Chopina widniał rozkład lotów do Bydgoszczy, obsługiwanych przez Eurolot. Jednak w każdym przypadku w rubryce „status lotu” mogliśmy przeczytać tylko czerwony napis „odwołane”. Jak zwykle – chcieliśmy dobrze, ale nie wyszło.

Tylko Gdańsk, Poznań i Warszawa
Potencjalni pasażerowie prawdopodobnie będą zmuszeni dojeżdżać do innych portów lotniczych, bowiem w ofercie bydgoskiego lotniska pozostaną tylko Londyn, Dublin oraz Birmingham. No chyba, że Marszałek Piotr Całbecki zgodzi się uiścić odpowiednią dodatkową, wyznaczoną przez Ryanair opłatę za „promowanie województwa w liniach lotniczych”, czyli za latanie do Bydgoszczy. Nie ma się co oszukiwać, wszyscy postępowanie Ryanair znają. W takiej sytuacji być może odzyskamy na sezon letni jedną z trzech skasowanych tras. To będzie kolejny wielki sukces, bo stracimy nie 3, ale zaledwie 2 połączenia. Najbardziej szkoda jednak Girony. Był to jedyny kierunek turystyczny z Bydgoszczy, oferowany przez tanie linie. Ponad to, cieszył się ogromną popularnością zarówno wśród Polaków, jak i studentów z Hiszpanii, którzy odwiedzali bliskich w rodzinnym kraju.

Monachium za miliony
Adria Airways to jedyna linia regularna, która wyraziła chęć latania z Bydgoszczy do jednego z największych portów przesiadkowych w Europie- Monachium. Oczywiście nie za darmo. Mówi się, że za rok obsługiwania tego połączenia z częstotliwością 7 razy w tygodniu, samolotami 87-miejscowymi, linie zażądały kilkunastu milionów złotych. Specjalnie dla Adrii zostały zmienione warunki ogłoszonego pod koniec ubiegłego roku przetargu na promocję województwa w liniach lotniczych. Można spodziewać się, że wraz z rozpoczęciem sezonu letniego, będziemy mogli polecieć do Niemiec. Marszałek nie może pozwolić sobie na to, aby pogorszyć swoją sytuację, więc wielce prawdopodobne jest, że przyjmie ofertę złożoną przez słoweńskie linie.

Czartery są, promocji nie ma
Nie można mieć zastrzeżeń jeśli chodzi o połączenia czarterowe. W sezonie lato 2014 biura podróży chcą latać z Bydgoszczy w aż 17 kierunkach. To absolutny rekord w historii PLB. Problem w tym, że władze lotniska zapomniały poinformować o tym pasażerów. O tym, że od 1 lutego będzie można udać się na urlop do Marsa Alam nie wie chyba nikt. Czy naprawdę aż tak ogromnym wysiłkiem jest przygotowanie grafiki, zawierającej podstawowe informacje o planowanych lotach wakacyjnych? Każdego roku „kampania” reklamowa staruje na góra 2 miesiące przed rozpoczęciem sezonu, a później okazuje się, że kierunki zostają wycofywane ze względu na brak zainteresowania ze strony mieszkańców. Nie dziwię się, bo jak można interesować się czymś, o czym się nawet nie wie. Proponuję zatem wziąć się do pracy i wykazać minimalną chęć uświadomienia podróżnych o letniej ofercie.

BZG martwe na Facebooku
W dzisiejszych czasach jednym z podstawowych nośników wymiany informacji jest Facebook. Wszystkie inne porty lotnicze w Polsce, które posiadają profile na tym portalu, regularnie zamieszczają informacje dla pasażerów. Pojawiają się prognozy pogody, konkursy, ciekawe anegdoty, zdjęcia, historie, zagadki, informacje o czarterach. Profil naszego lotniska mógłby równie dobrze nie istnieć. Od czasu do czasu pojawi się tylko wzmianka o przekierowanym samolocie albo optymistyczna notka o tym, że nastąpiła historyczna chwila, bo przekierowany samolot Wizz Air wylądował w Bydgoszczy. Marketing i dobra reklama to podstawa funkcjonowania każdego przedsiębiorstwa. Widocznie nie jest to podstawa funkcjonowania PLB.

Raj dla rolkarzy
Sposób, w jaki postępują osoby, które podejmują decyzje w bydgoskim porcie, jest wielce nieodpowiedni. Warto zastanowić się, czy nie lepiej byłoby udostępnić pas startowy rolkarzom i pobierać od każdego na przykład 5 złotych za wstęp. Trzeba wykorzystać jak najlepiej nowiutką gładką nawierzchnię, położoną za miliony, z której korzystać nie chce prawie nikt.