Sezon ogórkowy w pełni, ale dziś chcemy napisać o sprawie poważnej. Szczególnie poważnej dla osoby istotnej dla bydgoskiego lotniska, przedstawiciela większościowego udziałowca – Marszałka naszego województwa Piotra Całbeckiego. Pozwanego przez byłego już prezesa lotniska Krzysztofa Wojtkowiaka o ochronę dóbr osobistych.

Zastanowić się można dlaczego o tym piszemy. Wypowiedź Marszałka Całbeckiego w wywiadzie udzielonym portalowi Latająca Bydgoszcz spowodowała złożenie tego pozwu w Sądzie Rejonowym miasta Torunia. W dobrej wierze w lipcu 2012 roku poprosiliśmy naszych czytelników, aby wysyłali do nas pytania do Marszałka Całbeckiego. Zaprosiliśmy Marszałka do otwartej dyskusji na temat obecnej sytuacji i przyszłości bydgoskiego Portu Lotniczego. Propozycja została przyjęta z dużą otwartością. W uzgodnionej formule Marszałek odpowiedział na pytania zadane przez internautów, a wywiad z założenia był realizowany w formie video. Zebraliśmy 69 pytań. Zostały one przekazane do Urzędu Marszałkowskiego i po zarejestrowaniu materiału video w gabinecie Marszałka, wywiad w dniu 15 sierpnia ukazał się na naszym portalu.

Po pewnym czasie redakcja portalu otrzymała wezwanie do usunięcia z wywiadu kilku wypowiedzi. Wzywał były prezes lotniska Krzysztof Wojtkowiak. Przez kilka dni wywiad był niedostępny na naszej stronie, ale po spotkaniu przedstawiciela redakcji z panem Wojtkowiakiem został ponownie udostępniony w całości. Były prezes uszanował niezależność naszego portalu. Konflikt wywołała wypowiedź na temat tzw „decyzji środowiskowej”, która umożliwiłaby rozpoczęcie w bydgoskim porcie inwestycji. Oczywiście nie mamy dostępu do takich informacji i dokumentów, aby wypowiadać się w tym temacie, ale jesteśmy przekonani, że niezawisły Sąd wyda w tej sprawie właściwy wyrok.

W dniu dzisiejszym twórca i redaktor naczelny portalu Latająca Bydgoszcz Mateusz Machulski złożył przed Sędzią Sądu Rejonowego w Toruniu obszerne wyjaśnienia co do okoliczności przeprowadzenia wywiadu.

Jedna rzecz okazała się dla mnie zdumiewająca.

W zamierzchłych czasach kiedy o honor walczono w pojedynkach na broń białą lub palną sprawy załatwiano szybko. Mężczyzna wyzywał przeciwnika na pojedynek i w uczciwej walce zgodnej z zasadami rozwiązywano problem. Kwestią honoru było, aby wyzwany na pojedynek pojawił się na ubitej ziemi i w walce, obronił swoje racje. Dziś instytucje sądowe w oparciu o kodeks cywilny lub karny wydają wyroki. Jedno się nie zmieniło – w procesie uczestniczą dwie strony wzajemnie argumentując swoje stanowiska i dowodząc swoich racji.

Dziś na „ubitej ziemi” w toruńskim sądzie ława pozwanego Marszałka Całbeckiego była… pusta.